sobota, 22 sierpnia 2015

Rozdział 1

Odkąd German rozstał się z Priscillą był jakiś nieobecny. Ciągle przesiadywał w swoim gabinecie, nad papierami, wychodził tylko w czasie posiłków i aby przejść do swojej sypialni. Mimo, że wiedział, że jego była jest złym człowiekiem, ale nadal nie umiał pogodzić się z jej stratą.
Angie przez ostatni rok w willi Castillo przebywała bardzo rzadko, ale nawet teraz, kiedy nie ma już tej blond wiedźmy jej kontakty ze szwagrem nie polepszyły się. 

Angeles wstała z kanapy, nie zdejmując z ramion ciepłego, puchowego koca i udała się z nim do kuchni zaparzyć kolejny kubek herbaty cytrynowej. Na zwolnieniu lekarskim była już tydzień, a grypa dalej nie odpuszczała. Po chwili usłyszała dzwonek do drzwi i bez wahania poszła je otworzyć. Na progu zobaczyła swoją siostrzenicę całą mokrą od panującego na zewnątrz ulewnego deszczu.
-Violu, wejdź do środka, bo zaraz będziesz w takim samym stanie co ja- Zaśmiała się i wpuściła dziewczynę do mieszkania- Napijesz się czegoś?- Spytała, ale nastolatka odmówiła, więc usiadły na kanapie.
-Angie, mam pewien problem. Tata w ogóle nie zwraca na mnie uwagi. Ja coś do niego mówie, on nie odpowiada. Ma wszystko i wszystkich gdzieś.Do tego pokłóciłam się z Leonem- Podsumowała i wtuliła się w pierś ciotki, która lekko pocałowała ją w czoło i zagarnęła jej włosy na ucho.
-Kochanie, tata potrzebuje czasu, żeby wszystko sobie poukładać w głowie po rozstaniu z Priscillą, ty na pewno pogodzisz się z Leonem i będzie wszystko dobrze- Wypowiedziała się blondynka unosząc głowę siostrzenicy tak, aby patrzała na nią.
-Czy ja wiem? Może masz racje. Angie? Ty w ogóle pogodzisz się z tatą?
-Vilu, my nie jesteśmy pokłóceni. Po prostu nasze relacje strasznie się pogorszyły i lepiej z sobą nie rozmawiać na razie, aby nie wzbudzić konfiktu- Powiedziała zgodnie z prawdą.
-Ale jeżeli z nim nie porozmawiasz nigdy nie będziecie razem- Uśmiechnęła się nieśmiało, ale Angie nic nie odpowiedziała, bo dobrze wiedziała, że dziewczyna ma racje i prędzej czy później będzie musiała wszystko wyznać szwagrowi. - Angie, kiedy wrócisz do studia?- Zmieniła temat na przyjemiejszy
-Nie wiem kochanie, chyba pod koniec tego tygodnia, ale jeszcze nie wiem, czemu pytasz?
-Bo ta nauczycielka na zastępstwo jest okropną jędzą. Ciągle tylko krzyczy i krytykuję. Ja musze lecieć się uczyć tekstów - Powiedziała Viola calując ciocie w policzek i wyszła z domu zamykając za sobą drzwi, zostawiając kobietę samą, bijącą się z myślami.

German Castillo siedział jak zwykle w swoim gabinecie, nad nudnymi dokumentami. Z jego głowy już dawno wyparowała Priscilla, a na jej miejscu pojawiła się piękna, inteligentna i delikatna nauczycielka, a zarazem ciotka jego córki. Wszyscy jednak upierali się, ze inżynier tęskni za swoją byłą. Chciał porozmawiać z Angeles, ale bał się, że ona nie odwzajemnia jego uczuć, albo co gorsza znienawidziła go. Już od dłuższego czasu myślał jak zacząć rozmowę ze szwagierką, ale nie widział się z nią od kilku tygodni, dlatego nie wiedział jak blondynka zareaguję na jego telefon.
Miał życie w swoich rękach, mógł być z Angie, ale zmarnował tą szanse, to był jego wybór. Jego życie nie zależało od okoliczności, tylko od niego samego. Tak łatwo powiedzieć, gorzej zrobić.
German wziął głęboki wdech, wziął telefon do ręki i wyszukał numer szwagierki. Policzył do trzech i wcisnął
zieloną słuchawkę i przyłożył komórkę do ucha.
-German?-Usłyszał łagodny, nieco zachrypły od przeziębienia głos, wyraźnie zaskoczony telefonem mężczyzny.
-Umm.. Część Angie, dobra yyy... prosto z mostu... ... chciałem się z Tobą spotkać, żeby porozmawiać -Powiedział nieco zestresowany.
-Tak, ale ja jestem teraz chora i jak na razie nie mogę wychodzić, ale możesz do mnie przyjechać
-To za godzinę? -Zapytał z nadzieją, której nie było słychać w głosie 
-Tak, to ja kończę. Do zobaczenia- powiedziała Angeles i rozlączyła się.
Była podekscytowana wizytą Germana, dlatego poszła do łazienki i wzięĺa szybki prysznic. Nałożyła puder i rozświetlacz pod zaczerwieniony nos i podkrążone oczy. Następnie przyjechała rzęsy tłuszem i zażyła leki, które przepisał jej lekarz, a następnie przyszedł inżynier. 
-Angie ja muszę ci coś wyznać...-powiedział lapiąc kobietę za ręce i patrząc jej głęboko w błękitne oczy.

No i coś wyszło (chyba), piszę ten rozdział dłuuugo, ale to dlatego, że jestem Mega zmęczona dzisiejszym dniem :/
Ale dobra, nie będę pisać smętów typu: mam nadzieje, że rozdział wam się podobał itp.
Myśle, że wyszło nieźle i licze na pierwsze Komy!!! :D :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz